Samotność, która nie wynika z wyboru, sprawia kłopot teologom i księżom. Słabo komponuje się z nauką, według której Bóg powołuje człowieka do kapłaństwa, życia konsekrowanego lub małżeństwa, a ten, w swojej wolności, może pójść za tym wezwaniem lub nie. Samotność to zupełnie inny rodzaj "powołania".

3 stycznia 2019Dr Linda Waite z University of Chicago zajęła się oddziaływaniem małżeństwa lub samotności w życiu człowieka na jego zdrowie. Prześledziła informacje o zdrowiu, bagatela, ponad 8 tys. osób, biorących udział w wieloletnich amerykańskich narodowych badaniach „Health and Retirement Study”. Naukowcy wybrali dane z 1992 r., które dotyczyły roczników od 1931 do 1941 r. Badani mieli wtedy między 51 a 61 Waite interesowała się tymi osobami, do których historii małżeńskiej miała dostęp. Znana więc była jej liczba rozwodów, czas trwania związków i okresów samotności lub wdowieństwa. Druga część jej badań to prześledzenie historii zdrowia badanych: przewlekłe choroby, sprawność ruchową, kondycję badań dr Waite jednoznacznie pokazały, że małżeństwo chroni, a nawet wzmacnia zdrowie. Korzystają na nim najbardziej ludzie w średnim wieku. Druga zależność jest taka, że im dłużej pozostają oni w stałym związku, tym lepiej wpływa na ich nie dotyczy to zdrowia ludzi rozwiedzionych. Nawet ludzie żyjący samotnie byli w lepszej kondycji niż osoby rozwiedzione. Są one zagrożone o 20 proc. większym prawdopodobieństwem zapadnięcia na choroby przewlekłe, takie jak nadciśnienie, schorzenia układu krążenia, cukrzyca, nowotwory, niż ci, którzy nigdy się nie pobierali. Zawarcie kolejnego małżeństwa tylko o 8 pkt proc. poprawia tę statystykę. Rozwiedzeni i potem ponownie wchodzący w związek mają też odpowiednio o 23 i 19 proc. większe ryzyko niesprawności fizycznej na starość niż pary nigdy nierozdzielone oraz osoby samotne. Wejście w kolejny związek po rozwodzie chroni za to na pewno psychikę – rozwodnicy w nowym związku od razu czują się lepiej i przestają cierpieć na zaburzenia kawalerem lub panną też niespecjalnie służy zdrowiu. Osoby takie o 12 proc. ryzykują niesprawność na starość, oraz o 13 proc. częściej mają depresję niż małżonkowie. Ale co ciekawe, nie zapadają częściej na choroby przewlekłe. Okazuje się, że panny łatwiej znoszą samotność od kawalerów (ci z braku partnerki częściej wpadają w depresję). Kobiety także znacznie lepiej radzą sobie z wdowieństwem (mężczyznom taki stan zdecydowanie skraca życie), ale e bardziej za to cierpią z powodu rozwodu czy innych badań wynika też, że kobiety rozwiedzione więcej niż raz oraz mężczyźni, którzy weszli w związek we wczesnym wieku (poniżej 25. roku życia), mają słabsze zdrowie w podeszłym wieku. Najbardziej cierpi na tym serce. Choroby układu krążenia to najczęstszy skutek samotności i rozwodów. I mężczyźni wypadają znowu tu Waite tłumaczy, że rozwód tak mocno pogarsza zdrowie jednostki, gdyż jest olbrzymim stresem – nawet dla tych małżonków, którzy go chcieli. Osoby rozwiedzione czują się gorzej podczas rozstania i bezpośrednio po nim, a na dodatek stają przed zupełnie nowymi wyzwaniami. Muszą same wychowywać dzieci, ustalać opiekę nad nimi z byłym małżonkiem, z którym są często w konflikcie. Trudniej jest także utrzymać poprzedni poziom życia, a na dodatek spotykają się z nieprzychylną reakcją związek nie może tego w pełni zmienić, bo nowi partnerzy wnoszą w życie najczęściej swoje problemy: dzieci z pierwszego małżeństwa, wobec których trzeba być macochą lub ojczymem, nowe relacje z teściami, zobowiązania finansowe z poprzednich związków, w tej kategorii3 stycznia 2019Wierność i oksytocyna3 stycznia 2019Małżeństwo wzmacnia psyche3 stycznia 2019Małżeństwo, samotność i zdrowieUżywamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o
Jestem kilka miesięcy po ślubie i zaczynam się czuć samotna w małżeństwie. Pragnęłam wspólnej drogi do Boga, ale mężowi nie zawsze chce się razem modlić a i tak z jego inicjatywy to powinno wychodzić, a nie wiadomo jak będzie ze wspólnotą Domowego Kościoła, bo on nie czuje tego charyzmatu.
Przypomniała mi się pewna historia..Kiedy on wrócił do domu, ona przygotowywała kolację. Wziął ją za rękę, spojrzał w oczy i powiedział: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mu się ten ból w jej oczach. Nie potrafił wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiał powiedzieć to, o czym tak długo myślał. Chciał rozwodu. W końcu to z siebie wyrzucił. Ku jego zdziwieniu ona nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód. Starał się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła w niego wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jest mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawiali. Cały czas płakała. Wiedział, że ona chciała usłyszeć od niego co stało się z ich małżeństwem. Ale on nie chciał dać jej prawdziwego powodu a nic innego mu do głowy nie przychodziło. Straciła go na rzecz Joanny. Już jej, po prostu nie kochał. Było mu jej żal - nic po za tym. W poczuciu winy, podpisał wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, samochód i 30 % akcji w jego firmie. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mu 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mu było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale jego miłość do Joanny była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile czego się spodziewał. Wtedy mu ulżyło. Pomysł rozwodu, który chodził za nim od tygodniu, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdził się w tym rozwiązaniu. Następnego dnia, wrócił do domu bardzo późno, zobaczył ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mu się przygotowywać kolacji, więc udał się prosto do łóżka. Sen zmógł go momentalnie, był tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Joanną. Kiedy się obudził, zobaczył ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło go to, więc obrócił się na drugi bok i usnąłem. Nad ranem przedstawiła mu swoje warunki rozwodowe: Nie chciała od niego niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mu rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobią wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Ich syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki. To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła go o jeszcze coś. Poprosiła go aby przypomniał sobie, jak przenosił ją przez próg sypialni w dniu ich ślubu. Poprosiła, aby każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca ich małżeństwa, niósł ją w ten sposób z ich sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślał, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca małżeństwa i rozpocząć życie z Joanną, zgodził się. On i Ona nie mieli żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był im obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia ich ślubu, wziął ją w ramiona i przenosił z sypialni pod drzwi wejściowe, obje czuli się nieswojo i niezdarnie. Ich syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nich z uśmiechem i radością. Mężowi sprawiło to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedł 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na niego, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnął głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawił ją na nogi, po czym pozwolił odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechał do swojego biura. Drugiego dnia, poszło im o wiele łatwiej. Wyślizgnęła mu się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył w jego nozdrza. Zdał sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mu, przestał patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważył, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Ich małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zaczął się zastanawiać, co takiego jej zrobił. Czwartego dnia, kiedy ją unosił, poczuł przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Popatrzył na kobietę, która poświęciła mu 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zaczął coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedział o tym Joannie. Z każdym dniem, robił to z większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawał się silniejszy fizycznie. Pewnego ranka, zobaczył ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdał sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosił ją każdego dnia. W końcu do niego dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. W tym momencie wszedł ich syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwrócił głowę, bojąc się że jego emocje puszczą i zmieni decyzję. Wziął ją w ramiona i zszedł z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe ich domu. Czuł jak jej dłoń opłata jego szyję. Trzymał ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczuł jakby czas się cofnął o 10 lat. Ale jej wątła sylwetka zasmuciła go. Ostatniego dnia, kiedy trzymał ją w ramionach, poczuł jak każdy krok stawia z trudem. Ich syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzał na nią i powiedział, że zdziwiło go jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechał do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wskoczył z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciał dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedł na górę. Joanna otworzyła mu drzwi. Spojrzał jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwile powie. Powiedział jej, że jest mu bardzo przykro, ale nie chce rozwodu. Spojrzała na niego, niczym porażona. Zamknęła przed nim drzwi i słyszał jak płacze... Zszedł na dół i odjechał. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówił bukiet kwiatów dla jego żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnął się i napisał: Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy". Tego dnia wrócił szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Był strasznie szczęśliwy, czuł uśmiech na jego twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegł po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, jego żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała. Był tak zajęty, swoim życiem i Joanną, że tego nie zauważył. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła i swój ostatni dar. Chciała jemu oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem ojca i ich relacji w przyszłości .Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, ich syn znienawidziłby jego. Przynajmniej w oczach syna, nadal był kochającym ojcem... do samego końca. Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkamy, samochody, domek letniskowy czy konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyje się szczęśliwie, ale nie samo szczęście. Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość naszych relacji.
Samotność to powszechnie znane i często używane słowo określające stan, w którym z definicji jesteśmy lub czujemy się sami. Towarzyszy nam uczucie, że jedyną osobą, na której możemy polegać jesteśmy tylko my, ponieważ w tym momencie życia nie ma przy nas nikogo, komu moglibyśmy powierzyć swoje troski.
W stosunku do kogo najczęściej używasz terminu "samotny"? Utarło się, że samotni są single lub osoby w podeszłym wieku, które mieszkają same i są sporadycznie odwiedzanie przez dzieci czy wnuki. Tymczasem o samotności dzisiaj mówimy w kontekście zjawiska społecznego, które dotyka osoby w różnym wieku i rozprzestrzeniania się w bardzo szybkim tempie. Samotność to stan psychiki, a nie związku, bo - jak się zaraz okaże - doświadczają jej również osoby żyjące w małżeństwach i długoletnich relacjach. Jestem samotna - co to znaczy? Czym jest samotność Pora oddzielić wyobrażenia od prawdziwej definicji tego słowa. Samotność jest stanem, w którym brak bliskiej relacji z drugim człowiekiem albo ludźmi wpływa na samopoczucie jednostki, jej poczucie bezpieczeństwa oraz stan psychiczny i fizyczny. Mogą ją odczuwać osoby w różnym wieku, zarówno te młode, jak i starsze. Może dotknąć singli, jak i tych żyjących w związkach. Czy ryzyko samotności wzrasta wraz z nieśmiałością? Owszem, ten stan może wystąpić u kogoś nieśmiałego, ale równie dobrze osoba entuzjastyczna, której wszędzie jest pełno, może nie mieć nikogo bliskiego, z kim będzie mogła porozmawiać, poczuć się swobodnie i bezpiecznie. Samotność może przyjmować różne oblicza. Poznajmy zatem jej 50 twarzy. Zobacz: Czy Twój związek jest toksyczny? Jak powstają toksyczne relacje i jak je rozpoznać? Samotność za granicą Tylko z pozoru odległość nie wydaje się być dzisiaj problemem. Nowoczesne technologie pozwalają nie tylko na bycie w stałym kontakcie z bliskimi, ale i na nawiązywanie nowych relacji. Jednak w niektórych sytuacjach jak np. pobyt za granicą, okazują się jedynie namiastką tego, czym są kontakty międzyludzkie w rzeczywistości. Internet może pomóc w tworzeniu związków, ale nie jest ich fundamentem. Samotność z wyboru - psychologia Samotność często mylona jest z byciem samym. Czy bycie singlem jest równoznaczne z byciem samotnym? Otóż nie. Tym bardziej dzisiaj, gdy wiele osób czerpie satysfakcję z życia w pojedynkę. Każdy z nas ma inną potrzebę budowania bliskich relacji i istnieją osoby, które decydują się na życie samemu, ponieważ uznają je za bardziej komfortowe. Nie odczuwają samotności, bo budują relacje z przyjaciółmi czy rodziną. Zobacz: Jestem zazdrośnikiem! Czym jest obsesyjna zazdrość, skąd się bierze i jak się jej pozbyć? Samotność singla Oczywiście stereotyp samotnego singla nie wziął się znikąd. Życie w parze zapisane jest w ewolucji. Dawniej bycie częścią stada decydowało o przeżyciu jednostki. Zapewniało bezpieczeństwo, dostęp do jedzenia, schronienia oraz możliwość podtrzymania gatunku. Oddzielenie się od stada mogło skończyć się dla jednostki nawet śmiercią. Samotność była zatem utożsamiana z niebezpieczeństwem. Spuścizna ewolucji do dzisiaj pokutuje w społeczeństwie, choć samotność nie jest już równoznaczna np. z utratą życia. Dzisiaj bycie singlem nie musi być związane z poczuciem samotności, wprost przeciwnie jest okazją do rozwoju, poznania siebie, swoich potrzeb i zbierania doświadczeń, które później można wykorzystać w związku. Oczywiście niewykluczona jest sytuacja, w której singiel jest samotny. Co wówczas? Do tego tematu jeszcze wrócimy. Zobacz: 5 sposobów na pokonanie zazdrości w związku Samotność w małżeństwie Samotność jest uczuciem, które może dotknąć osoby z różnym statusem związku i na różnych etapach życia. Bywa, że osoby żyjące w małżeństwie czują się osamotnione, nierozumiane i nie mają wsparcia w swoim partnerze. Samotności sprzyja rutyna i nieznanie potrzeb żony/męża. Jeśli dodatkowo małżonkowie nie prowadzą szczerych rozmów, mogą czuć się osamotnieni mimo życia we dwójkę. Samotność - jak sobie z nią radzić? Nie ulega wątpliwości, że samotność jest negatywnym doświadczeniem mającym wpływ na stan zdrowia człowieka. Długo utrzymujący się obniżony nastrój, poczucie strachu odnośnie przyszłości i dolegliwości somatyczne (bóle brzucha, bezsenność) są często kompanami samotnych osób. Niestety jedynymi. Co wówczas robić? Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że satysfakcjonujące relacje to nie tylko związki, ale i rodzina oraz przyjaciele. Może warto skupić się na nich? Przy okazji, udzielając się towarzysko, można poznać nowe osoby. Zobacz: Skąd czerpać upragnione endorfiny? Warto zastanowić się nad następującymi kwestiami: czy przez bycie samotnym należy zrezygnować z doświadczania radości? Co sprawia, że czuję się szczęśliwy? Czy doświadczam radości mimo samotności? Gdzie leży moje poczucie własnej wartości? Co sprzyja temu, że czuję się wartościowy? Nagle może okazać się, że szczęścia nie należy utożsamiać ze związkiem, bowiem spełnienia i satysfakcji można doświadczać na różnych płaszczyznach. Warto spojrzeć na samotność z drugiej strony. Jak na wyzwanie, które może wzbogacić doświadczenie, okazję do docenienia tych relacji, które już się zbudowało oraz poszukania źródeł satysfakcji w innych obszarach życia, nie tylko w związkach. Jednak, gdy stan samotności rozciąga się w czasie, warto zwrócić się do specjalistów. Normą jest, że uczucie to towarzyszy osobom, które straciły kogoś bliskiego, ale jeśli przez kilka miesięcy nic nie zmieniło się w ich samopoczuciu, wizyta u terapeuty wydaje się koniecznością.
Było ono o 64 proc. wyższe niż w przypadku panów szczęśliwych w małżeństwie. Jest to ryzyko porównywalne z tym, w obliczu którego stoją mężczyźni chorzy na cukrzycę - komentuje autor pracy dr Uri Goldbourt i zaznacza, że nie spodziewał się, iż nieszczęśliwe małżeństwo będzie mieć aż tak istotny wpływ na zdrowie.
Chwila samotności Dzisiejszy wpis postanowiliśmy umieścić pod wpływem dyskusji ze znajomymi na temat plusów i minusów bycia singlem. A zwłaszcza minusów bycia singlem w obecnym świecie nastawionym głównie na zysk. Rozmowa ta uświadomiła nam jak wielu ludzi czuje się samotnych, pozostawionych samym sobie ze swoimi problemami i rozterkami. Po latach życia w samotności odnaleźliśmy siebie i stworzyliśmy całkiem fajny duet. Wiemy jednak co to samotność i poczucie pustki. Dlatego postanowiliśmy stworzyć blog dla tych którzy czują się osamotnieni z jakiegoś względu na danym etapie swojego życia. Gdy przyjdzie chwila samotności chcieliby poznać psychologiczne aspekty życia. Wierzymy, że dzięki naszym wpisom i poradom uda się Wam znaleźć najbliższą osobę. Po chwili zastanowienia nazwaliśmy naszą stronę SINGLOMANIA równocześnie dodając podtytuł „chwila samotności„. Miło nam będzie jeżeli ten blog będziecie tworzyć razem z nami 🙂 Piszcie więc do nas na wszystkie nurtujące Was tematy abyśmy mogli poruszyć je w artykułach. SINGLOMANIA została stworzona żebyśmy mogli pomagać a także dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Jeśli masz pytanie napisz do nas: singlomania@ PRZECZYTAJ TAKŻE: Samotność w małżeństwie. Przyczyny rozstania [czytaj] Bezdomność. Druga twarz samotności [czytaj] Męska samotność – epidemia XXI wieku [czytaj]
Dramaona i pozostałe Panie; czy nie sądzicie że należało by przeprowadzić pewien rachunek sumienia- czy aby same nie zaniedbałyście lub nie przeoczyłyście czegoś? Nie ma przecież
„Samotność w małżeństwie”. Na początku wspólnej drogi, takie słowa wydają się „dziwaczną sprzecznością”. Wzajemna fascynacja z powodzeniem wypełnia całe życie. Małżeństwo jawi się jako upragnione wcielenie „bycia razem”. Samotne chwile stanowią co najwyżej „kropelkowy dodatek” do głównego strumienia radości współprzebywania. Niestety, nieraz już bardzo szybko, sytuacja ulega diametralnej zmianie. Niby ten drugi jest, a jakby go nie było. Nawet z ust małżonków, którym całkiem dużo udało się uzyskać na wspólnej drodze budowania, w pewnej chwili padają zdumiewające na pierwszy rzut oka zdania. Jakie? Warto zacytować: „Im dłużej jestem w małżeństwie, tym bardziej pragnę być eremitą”, szczera do bólu konstatacja męża po wielu latach małżeńskiego stażu. „Zazdroszczę, że nie mogę być pustelnicą”, przeniknięte nutą tęsknoty słowa długoletniej żony. Te pełne szczerości wyznania dają wiele do myślenia. Poprzez te słowa przedziera się bardzo głęboka prawda o ludzkim życiu. Doświadczenie małżeńskiej samotności występuje na dwóch fundamentalnych poziomach. Najpierw chodzi o to, że w niektórych przypadkach, tak naprawdę każdy pozostaje zamknięty w swoim świecie. Własne „ja” zdecydowanie króluje. Drugi definiowany jest jako ten/ta, który ma spełniać moje oczekiwania i pragnienia. Odmienny świat przeżyć nie wzbudza zainteresowania. Brak miłości i wspólnych tematów do rozmowy. Zamiast wyboru bycia-z-drugim pojawia się wybór bycia-bez-drugiego. O wiele ciekawszym partnerem od żony lub męża staje się praca, telewizor, komputer, zakupy, koledzy lub koleżanki. W konsekwencji dwie osoby stają się dla siebie dwoma przedmiotami. A człowiek pośród przedmiotów jest samotny. Samotność w małżeństwie jest tym boleśniejsza, że w żaden sposób nie jest dobrowolnym wyborem. Wszak pierwotnym celem było bycie razem. Ponadto, druga osoba fizycznie jest. To intensyfikuje cierpienie, które staje się dotykalnym bólem. Drogą do przezwyciężania tego rodzaju samotności jest wchodzenie w relację międzyosobową. Osoba, to ktoś obdarzony zdolnością do myślenia, kochania i bycia wolnym. Człowiek nie czuje się samotny, jeśli ma z drugim wspólną płaszczyznę porozumienia. Tak zwyczajnie, jeśli jest o czym razem porozmawiać. Wymiana myśli staje się możliwa dzięki miłości. Ja interesuję się tobą, a ty interesujesz się mną. Mój świat staje się twoim, a twój świat, moim. Przeżywana w duchu miłości wymiana doświadczeń powinna dokonywać się w klimacie pełnej wolności. „Co u ciebie?” jest wtedy codziennym wzajemnym wyborem dwóch miłujących się serc. Ale nawet, gdy ten rodzaj samotności zostanie przezwyciężony, pozostaje jeszcze głęboka samotność egzystencjalna. Ta samotność dotyczy już każdego małżeństwa. Drugi człowiek nie jest w stanie dać pełnego zaspokojenia. Pozostaje obszar, który może wypełnić tylko Bóg. Małżeństwo jest rzeczywistością życia doczesnego. Jezus klarownie wyjaśnia: „Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie” (Mk 12, 25). Pustelnicze pragnienia małżonków odzwierciedlają tęsknotę za tym przyszłym stanem w niebie. Tam już nie będzie mężów i żon. Dlatego byłoby wielkim błędem przeżywać małżeństwo jako swoisty cel ostateczny. Konsekwencją są wtedy depresje, a nawet tragedie samobójstw po śmierci współmałżonka. Na każdym etapie trzeba pamiętać, że śmierć rozdzieli kiedyś tę ziemską relację. Nie oznacza to, że cały trud wspólnego życia traci sens. W wieczności na tyle będziemy z drugim, na ile w doczesności zaistniała wzajemna miłość. Już tu na ziemi głęboka współobecność małżeńska jest proporcjonalna do obecności Boga we wspólnym życiu. Najgłębsza samotność jest przezwyciężana mocą Bożej łaski. Małżeństwo, to zaproszenie do pełnego miłości i mądrości odkrywania Boga i człowieka. To wielkie wyzwanie na drodze samotności. 5 czerwca 2013 (Mk 12, 18-27)

Chcialabym poruszyc temat poczucia samotnosci w związku. Nie wiem co robic, wiem jedno ze dluzej tego nie wytrzymam. Jestem ze swoim narzeczonym ponad 3 lata , bardzo go kocham i on mnie tez mimo to od jakiegos czasu mam wrazenie ze nas juz nie wiele łączy. W ogóle ze soba nie rozmawiamy.Wolny czas spedzamy niestety albo przed tv lub

Ludzie nie są przeznaczeni do życia w samotności. Ludzie są stworzeniami stadnymi i społecznymi. Mogą jednak doświadczać samotności w związku z innymi. Na każdym etapie życia potrzebują innych osób – najpierw swojej rodziny, później także przyjaciół i znajomych, w końcu ludzie wchodzą w związki i zakładają własne rodziny. Wszystko po to, by walczyć z samotnością i nie iść przez życie samemu. Samotność jednak ma wiele różnych oblicz – nie zawsze oznacza, że człowiek fizycznie jest sam. Czasami można czuć się samotnym, nawet w związku – tuż obok drugiej osoby. Samotność w związku to smutne zjawisko. Niestety, ale dotyka ono ludzi coraz częściej. Przyczyny samotności w związkuSkąd bierze się samotność w związku?Do czego prowadzi samotność w związku?Jak poradzić sobie z samotnością w związku? Przyczyny samotności w związku – Czuję się niekochana w związku… – tak w dużej części zaczynają się zwierzenia i historie kobiet, które chociaż są z kimś, nie mogą sobie poradzić z ujmującym poczuciem samotności. Wielu z nich wydawało się, że gdy wejdą w związek – już nigdy nie będą musiały mierzyć się z samotnością, brakiem miłości czy zrozumienia. Rzeczywistość jednak okazała się zupełnie inna i znacznie bardziej bolesna. Chociaż na samotność w związku statystycznie częściej skarżą się kobiety, nie znaczy, że mężczyźni tego zjawiska nie doświadczają. Doświadczają, tylko odbierają je inaczej i inaczej też próbują sobie z nim radzić. Wszystko dlatego, że nadal jeszcze w społeczeństwie silny jest mit, że mężczyźni nie rozmawiają o swoich emocjach i uczuciach – dlatego dużo trudniej jest im mówić o samotności w związku. Nie znaczy to jednak, że nie doświadczają tego zjawiska. Skąd bierze się samotność w związku? Istnieje wiele różnych przyczyn samotności w związku. Bardzo często może za nią odpowiadać rutyna, która wkradła się do życia ludzi. Szara rzeczywistość, rutyna dnia codziennego, powtarzalność rozmów, gestów i schematów zachowań – to bardzo częste zjawisko, które pojawia się zwłaszcza w związkach długoletnich. Ludzie przestają ze sobą rozmawiać o rzeczach dla nich ważnych, przerzucają się tylko suchymi komunikatami „kup chleb”, „odbierz dziecko ze szkoły” – ludzie przestają ze sobą rozmawiać, nie prowadzą już dialogu. Zamykają się każde w swoim świecie, odgrodzeni obowiązkami i brakiem czasu. Zobacz: Jak być szczęśliwym w związku. Czasami za samotność w związku może odpowiadać też pogoń za pieniędzmi i praca po wiele godzin na dobę lub częste wyjazdy, rozjazdy i delegacje. Wtedy partnerzy bardzo często mogą obiecywać sobie, że zaczną mieć dla siebie znacznie więcej czasu, gdy tylko podniosą swój status materialny. To jednak bardzo często nie nadchodzi, bo potrzeby ciągle rosną i ciągle potrzebne są pieniądze. W ten sposób łatwo jest się odsunąć od partnera, nie mieć dla niego czasu i zacząć borykać się z samotnością. Także zmiana sytuacji życiowej może prowadzić do samotności w związku. Często zdarza się tak, gdy na świat przychodzi dziecko. Młodzi rodzice nie potrafią sobie poradzić z nową sytuacją życiową, często są przemęczeni i nie bardzo wiedzą, co robić. Wtedy może dojść do sytuacji, w której mężczyzna „ucieka w pracę” lub matka – często nawet zupełnie nieświadomie – odsuwa się od partnera i skupia swoją uwagę wyłącznie na dziecku. Samotności w związku mogą doświadczać też ludzie, którzy niekoniecznie dojrzeli do bycia w związku. Tacy, którzy nie zdają sobie jeszcze sprawy, że bycie z drugim człowiekiem wymaga też wyrzeczeń i sprawia, że ma się mniej czasu dla siebie. Jeśli ktoś w związku próbuje żyć tak, jakby nadal był singlem – w taki związek wkradnie się samotność. Partner będzie odgradzać się od drugiego, zacznie żyć w swoim świecie, do którego nie będzie chciał dopuścić swojej drugiej połówki. Do czego prowadzi samotność w związku? Samotność w związku to zjawisko przykre i wyniszczające. Najczęściej jest też poważnym sygnałem do jeszcze większych kłopotów. Poczucie osamotnienia i braku zrozumienia budzi frustracje, z czasem coraz większe i może doprowadzić do problemów z emocjami. Partnerzy, którzy czują się samotni w związku jeszcze bardziej się od siebie oddalają. Przestają już ze sobą rozmawiać, przekazują sobie jedynie suche komunikaty, by próbować podtrzymać fasadę, że wszystko w ich związku jest tak, jak powinno być. To z kolei jest niezwykle stresujące, a długotrwały stres może bardzo poważnie odbić się na zdrowiu – zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Osoba, która czuje się samotna, zaczyna frustrować się coraz bardziej, może też obwiniać siebie za taki stan rzeczy, co może niekorzystnie odbić się na jej samoocenie. Samotność w związku może doprowadzić także do rozstania – partnerzy nie rozmawiają ze sobą, nie czują już bliskości, a wszystko, co ich łączyło zniknęło lub przestało mieć dla nich znaczenie. Ostateczne rozstanie nie zawsze jest złym wyjściem – czasami trzeba po prostu iść naprzód i zamknąć za sobą dany rozdział w życiu. Wiele osób na tym etapie dochodzi do wniosku, że lepiej być samotnym naprawdę niż czuć się samotnym w związku. Zobacz: Jak poradzić sobie z samotnością po rozstaniu. Jak poradzić sobie z samotnością w związku? Samotność w związku może pojawić się na każdym etapie – choć statystycznie najbardziej narażeni są na nią wieloletni partnerzy. Może pojawić się też w momencie, w którym w zgodnym – jak mogłoby się wydawać – małżeństwie pojawia się syndrom pustego gniazda, czyli sytuacja, w której dorosłe już dzieci opuszczają rodzinny dom. To dla wielu małżeństw prawdziwy sprawdzian – trzeba na nowo zorganizować sobie życie i na nowo nauczyć się żyć tylko we dwójkę. Nikt nie musi być jednak skazany na samotność w związku, bo można sobie z nią poradzić. Wyjściem ostatecznym jest, oczywiście, rozstanie. Czasami trzeba się zastanowić nad tym, czy nie będzie to najlepsze wyjście z sytuacji – rozstanie, choć może jawić się jako porażka i koniec, może okazać się dopiero początkiem i pozwolić zmienić swoje życie na lepsze. Jednak o każdy związek warto walczyć – samotność rzadko bierze się z winy jednej osoby, najczęściej odpowiadają za nią oboje partnerzy. To wyzwanie, któremu trzeba stawić czoła razem, bo tylko tam, ma się szansę wyjść zwycięsko z tego pojedynku. Na początku zastanów się, jak wygląda obecnie Twój związek i porównaj go z tym, co było kiedyś. Spróbuj znaleźć przyczynę tego stanu rzeczy i odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie – co się stało, że w związek wkradła się samotność? Zastanów się nad partnerem, ale też nad sobą – to bardzo ważne, by nie obarczać winą za ten stan rzeczy tylko drugiej połówki. Unikaj generalizacji i wyolbrzymiania. Trudno w takiej sytuacji o obiektywizm, ale postaraj się go zachować. Nie obędzie się też bez szczerej rozmowy z partnerem. To może być ciężka rozmowa, ale nie warto jej unikać. Dobrze się do niej przygotuj, staraj się mówić rzeczowo i unikać oskarżeń. Często trudno jest sobie z tym wszystkim poradzić samodzielnie. Wtedy najlepszym pomysłem będzie zgłoszenie się po fachową pomoc. Psychoterapia dla par to właśnie rozwiązanie dla osób, które w swoim związku czują się samotnie i chcą ten stan rzeczy zmienić, ale sami nie radzą sobie z tym najlepiej. Podczas psychoterapii partnerzy będą mieli szansę na szczerą rozmowę i na otworzenie się przed sobą nawzajem. To właśnie podczas psychoterapii można nauczyć się zauważać swoje problemy i przepracowywać je. Wspólnie odnajdziecie też niewłaściwe mechanizmy i wzorce zachowań, które ranią was wzajemnie. A to pozwoli wam wypracować lepsze, zdrowsze wzorce, które umocnią wasz związek i pozwolą radzić sobie z problemami także w przyszłości. Najnowsze Powiązane Jeśli podoba Ci się ten artykuł, udostępnij go swoim znajomym. bv3b.
  • 7z2ejcyaid.pages.dev/231
  • 7z2ejcyaid.pages.dev/343
  • 7z2ejcyaid.pages.dev/359
  • 7z2ejcyaid.pages.dev/82
  • 7z2ejcyaid.pages.dev/92
  • 7z2ejcyaid.pages.dev/340
  • 7z2ejcyaid.pages.dev/135
  • 7z2ejcyaid.pages.dev/145
  • 7z2ejcyaid.pages.dev/161
  • samotność w małżeństwie blog